Drvengrad (Küstendorf)



Życie jest cudem!
Wie o tym nawet nieszczęśliwie zakochana oślica.
Chciałaby się rzucić pod pociąg, ale jak idzie popatrzeć na pociągi, to jej przechodzi. Na chwilę. 
Jak jej nie lubić?



Taka luźna interpretacja, ale chyba Kusturica nie miałby nic przeciwko.



To takie bałkańskie. Zbudować miasteczko po to, by nakręcić w nim film. U nas filmy kręci się w Łodzi, i jeszcze przy okazji można dobrotliwie zażartować, że to miasto meneli. Dobrze, że Łódź ma poczucie humoru. Menele pozdrawiają :).




Wracając do Drvengradu, jego inna nazwa to Küstendorf, jak nietrudno rozszyfrować, pochodząca od nazwiska reżysera i od niemieckiego dorf - wieś. Powstał w 2000 roku jako plan filmowy, u nas już by był opuszczony lub spalony, a tam pełni funkcje wszelakie - teraz jest głównie... wszystkim. Kino, spa, restauracje, place zabaw, miejsce na eventy.




Przez długi czas chętnie pomieszkiwał tam sam Kusturica. "Straciłem moje miasto podczas wojny. Dlatego marzyłem o tym, by wybudować własną wioskę" - to jego słowa. Czy wspominałam już, dlaczego Serbia i Serbowie są tak niezwykli?



Drvengrad na żywo wygląda całkiem inaczej, niż go sobie wyobrażałam. Lepiej? Gorzej? Nie, inaczej. Do tego zwiedzaliśmy go pod wieczór, gdy słońce pomału chowało się już za górami, i efekty świetlne dodały temu miejscu +50 do magii.



W tym miejscu mogę już powiedzieć oficjalnie: Serbia jest... nieopisywalna. Zaskakuje na każdym kroku. Dlaczego mnie urzekła? Jest trochę jak wspomniana wcześniej Łódź. Jedziesz, napalony turysto, zwiedzać i strzelać selfie na tle, a tu... nic. Nic, i nic, i nic. I już wkurwiony, wyobrażasz sobie, jak wrócisz do domu i na blogu napiszesz: tam nic nie ma. I nagle, jak menel z konopi...



Jak przebiśniegi... Jak pierwsze promienie słońca po burzy... Jak ten moment, kiedy widzisz kogoś po raz 5000 i nagle wiesz... że byłeś wkurwiony nie bez powodu.



Do Kusturicy jeszcze wrócimy. Niebawem.



Pani Iza miała rację, mówiąc, że do Serbii trzeba pojechać. Tam można poczuć się jak w domu. Przypomnieć sobie, jak to było przed Unią. Wiem, powtarzam się, ale będąc tam, naprawdę na każdym kroku przypominałam sobie, jak to kiedyś u nas było "źle".



Oczywiście Serbia ma swoje problemy. I oczywiście też garnie się do Unii...
Eh, a może by tak Unia Słowian? ;).


8 komentarzy:

  1. Mnie cała dawna Jugosławia kusi, najbardziej Serbia i Bośnia, ale nie mam z kim pojechać:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :(. Mam nadzieję, że któregoś dnia znajdziesz towarzyszy podróży, warto wybrać się w tamtym kierunku :).

      Usuń
  2. Fantastycznie dawkujesz nam ten kraj. Zażywam go, jak najlepsze lekarstwo. Najbardziej mi smakuje wieczorną porą. Tez bym chciał, tak na żywo. Może kiedyś?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę tego z całego serca. Zażywana bezpośrednio działa jeszcze lepiej :).

      Usuń
  3. I mówisz, ze filmy tam kręcili? Czy tez film :) W sumie, dlaczego nie? :)
    Fajne miejsce znaleźliście, z resztą jak zawsze
    PS. Nigdy nie słyszałam, zeby Łódź byłą nazwana miastem meneli ;) Że niebezpieczna, no może tak, ale meneli...? Eeeee tam, nie wierzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kręcili, kręcili :). Życie jest cudem ;).
      O Łodzi różne opinie krążą, nie w każdą trzeba wierzyć :). Niebezpieczna też nie jest... nie bardziej niż inne duże miasta... chyba :) Ja tu mieszkam, więc mogę nie być obiektywna do końca :).

      Usuń
  4. EKSTRA miejscówka!
    Kusturica widać nie miał nic do ukrycia, u nas pali się plany filmowe żeby ukryć przekręty przy ich kosztorysie i budowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pali się rożne rzeczy... Przeważnie ubezpieczone od pożaru... Zabytek czy nie - who cares.
      W Drvengradzie Kusturica dopiero się rozkręcał. Poczekaj na Andricgrad ;).

      Usuń