Zlakusa - etnowioska



Nie święci garnki lepią... Ale same też się nie lepią. To kto lepi garnki?
A na przykład ten pan.



Mieszka sobie w Zlakusie, i jest gancarzem.
Zamiast o Zlakusie (etnowioska, garncarstwo, można wynająć kwaterę i pomieszkać jak na tradycyjnej serbskiej wsi) wolę opowiedzieć wam historię tego pana.



Dlaczego jest pan garncarzem?
Bo mój ojciec był garncarzem.



Czyli od dziecka chciał pan być garncarzem?
Nie. Długi czas wstydziłem się tego, co robię.



A dlaczego?
Bo to taki mało prestiżowy zawód, dziewczynie się nie zaimponuje. Garnki lepi, jaki przegryw.



Ale w końcu chyba pan to polubił?
Tak. A potem się tak porobiło, że zawód garncarza przypisano u nas do kategorii "artysta". No i okazało się, że jestem artystą.



No, to chyba teraz jest pan bogaty?
Nie. Bogaty nie jestem. Ale robię to, co lubię, i mogę za to utrzymać rodzinę.



Amen. 



4 komentarze:

  1. Zdjęcia bardzo piękne
    opowieść bardzo prawdziwa.

    Ciekawe czy dobrą pan garncarz rakiję pędzi, bo aparaturkę ma wyraźnie na potrzeby bez mała przemysłowe?

    OdpowiedzUsuń
  2. A kto na Bałkanach nie pędzi...? :)
    Może stąd się bierze ten ich stoicki spokój :).
    Opowieść też mnie urzekła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak pierwszy raz jechałem do Grecji a pomiędzy wzgórzami widać było nocą ślady pocisków smugowych z kałachów... no to ja bym wtedy tak przy ich stoickim spokoju nie obstawał. już prędzej przy ich fatalizmie ;-)

      Usuń
    2. Racja, źle to nazwałam. Temperamentu Południowcom nie brakuje :) Chodziło mi raczej o ich polako, polako, czy jak mówią Grecy - siga, siga ;).

      Usuń