23.01.2016

Jura 27.09.2015. Kotłownia PKP



Dawno nie widziałam tak ciekawego opuszczonego obiektu. Z rok co najmniej, od czasu szpitala w L. 
Tylko co by tu o nim napisać, żeby nie zdradzić zbyt wielu szczegółów...?


Może same zdjęcia pokażę...?
Albo wrócę do stylu z okresu nowożytnej Grecji, gdy pisało się o wszystkim, a jeszcze bardziej o niczym, ale na pewno nie o Grecji?



No nie wiem... może po prostu zrobię to po swojemu.



A właściwie to i tak bez różnicy, bo...
*spojler alert*
Tego budynku podobno już nie ma. 
Serce złamane po raz kolejny.



Nie, to nie był zabytek. Istniał zaledwie jakieś 40 lat. Więc nie zabytek, prawda? ;) Młodziak, najlepsze lata były jeszcze przed nim, normalnie ukrócono jego żywot w kwiecie wieku, a miał jeszcze szanse na miłość, karierę, spełnienie marzeń...



Wyglądał niepozornie, ale wygląd to nie wszystko. Miał bogate życie wewnętrzne. W brzuchu może nie motyle, ale pokaźne stado gołębi. Też dobrze, w tym wieku. Przynajmniej coś żywego. W młodości pewnie był dość rozbuchany, czego można się domyślać po licznych kotłach i skomplikowanej instalacji opisanej tak samo skomplikowanym językiem naszych bratanków.


Lubił zaskakiwać. Wydawał się niedostępny, ale kiedy już znalazło się właściwą drogę, krok po kroku odkrywał swoje tajemnice.
(Nie za bardzo mnie poniosło? Trudno, teraz to już trzeba brnąć dalej... ;))



Tak się cieszę, że mieliśmy okazję się poznać. Szkoda, że nie zobaczymy się więcej. Ale lekcja płynąca z tej krótkiej, intensywnej znajomości jest bezcenna...



Dziś jesteś, jutro cię nie ma. Wykorzystajmy więc każdą chwilę na maksa. I nigdy, przenigdy nie używajmy słów "następnym razem...". Bo raz, jak sama nazwa wskazuje, zdarza się tylko raz. 






4 komentarze:

  1. Szkoda że mnie nie było pod ręką - co nieco bym wam przybliżył z technicznych aspektów - w każdym razie, ciekawe miejsce.
    macie tam resztki wymiennikowni, nawęglanie, właz do kotła (remontowy), wraz z oprzyrządowaniem służącym do sterowania podażą węgla. Jak łatwo się domyślić czerwony kolor to woda (lub para) gorąca, a niebieski zimna.
    Przedostatnie zdjęcie to wnętrze rejestratora zegarowego a ostatnie pas transmisyjny nawęglania. Pewnie u dołu było odpopielanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow. Istotnie, szkoda że cię z nami nie było. Ale dzięki chociaż za tę garść informacji :).

    OdpowiedzUsuń
  3. "Dziś jesteś, jutro cię nie ma. Wykorzystajmy więc każdą chwilę na maksa. I nigdy, przenigdy nie używajmy słów "następnym razem...". Bo raz, jak sama nazwa wskazuje, zdarza się tylko raz." -wdrukuję sobie , moja złotousta Mad, te słowa , na stałe w moją chwiejną psyche, szczególnie teraz, na przednówku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się łatwo mówi, trudniej robi, ale warto sobie chociaż czasem przypomnieć o horacjańskim "Carpe diem" :).

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...