17.02.2016

Jura 28.09.2015. Ojców



No cóż, jak widać, blog jednak nie przestał istnieć... na razie.



W tych pięknych okolicznościach przyrody, które widać na zdjęciach... w pierwszych słowach - dzięki wszystkim, którzy pomogli mi odnaleźć motywację do dalszego pisania. You know who you are :).



Tak sobie jednak pomyślałam, może nie jest to blog profesjonalny, może nawet miejscami nie jest zbyt mądry, ale jest mój. Specyficzny, jedyny taki. I lubię do niego wracać.



Nawet najbardziej porąbane wpisy przypominają mi o wiele więcej, niż tylko miejsca, w których byłam. To także ludzie, moje emocje, nasze wspólne doświadczenia... To dla nich powstał ten blog. Tym bardziej mi miło, że jest więcej osób, które tu zaglądają, czytają i komentują.



Że blog nie jest spójny? Trudno, życie składa się z faz, które mają tylko jeden wspólny mianownik - każda z nich kiedyś mija. Czasami mi się chce bardziej, czasami wcale. Czasami się ogarniam, ale nieraz tylko głupoty mi w głowie. Głupoty też są po coś.



Zresztą wiosna blisko, a nawet mam wrażenie że już przyszła - połowa lutego, idealny moment na nadejście wiosny. Sezon wycieczkowy, który zwykle zaczynaliśmy nie wcześniej, jak w kwietniu... rozpoczął się... nie no, właściwie to się nie skończył nawet.



Więc jak tu nie pisać bloga? Przecież w życiu chodzi o to, by przeżywać więcej i bardziej, a nie mniej i wcale... Ryzyko jest jedynie takie, że od teraz będzie jeszcze mniej profesjonalnie, a bardziej słowotwórczo, dwuznacznie i kapryśnie.



Wypadałoby teraz wtrącić choćby słówko o Ojcowie, bo to on patronuje temu wpisowi, jak widać... Tylko że: pisać że piękny, będzie truizmem, bo to widać na zdjęciach. Pisać, co tam robiliśmy i dlaczego niektórzy z nas mieli rano malutkiego kaca - od tego mam prywatny pamiętnik. Podawać powierzchnię i liczbę ludności - no proooszę Was ;).



Cudowne miejsce na piesze wędrówki, na rowerowe wyprawy, na romantyczny weekend i na totalny reset. O, to mogę napisać o Ojcowie. I zachęcić, żebyście odkryli to miejsce na własną rękę, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście ;).


My przemierzyliśmy Ojców wzdłuż i wzdłuż na bajkach. Rowerach, znaczy.
Meee, he he.





14 komentarzy:

  1. Wielkie dzięki, że blog istnieje nadal. Nie można ukrywać czegoś co jest piękne.
    Wyjątkowe, wprost bajkowe są wszystkie Twoje zdjęcia, ale to z Pięciopalcówką zwaną Białą Ręką lub Rękawicą skradło moje serce. Wiele razy byłam w Parku Ojcowskim ale niedane mi trafić na tak piękną pogodę jaką Wy mieliście.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pogoda to chyba w nagrodę za deszczową i zimną sobotę :).
      Dziękuję za miłe słowa.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. No i dobrze, że jesteś z nami. Wiem, że to była podpucha, nie jest łatwo rezygnować z czegoś, co jednak sprawia satysfakcję.
    A że miejsce znane, nieważne. Ważne, że ładnie pokazane.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK, nazwijmy to podpuchą... ;).
      Ważne, że póki co wena wróciła ze zdwojoną siłą, więc skorzystam z chwili nieuwagi i jeszcze kilka postów zamieszczę.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. I Mad wróciła z krainy szalonych pomysłów (likwidacja bloga) do świata szalonych ludzi gdzie życie ma smak koljowego złomowiska, zapach starych koszar ale za to jest nie do pomylenia z żadnym innym życiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksywka zobowiązuje ;).

      Usuń
    2. No to ja muszę moją zmienić...
      makrofotografią nie zajmuję się już od lat (odkąd firma wybrała outsoucing, a ja musiałem zdać sprzęt) i teraz to "makro" myli...

      Usuń
  4. o mój ukochany Ojców! Jestem tutaj kilka, jeśli nie kilkanaście razy w roku.
    Pieszo, rowerem, samochodem. Wszystko jedno w jaki sposób. Mieszkam blisko, więc nie jest to dla mnie większym problemem. Wiedziałam, że jest tutaj pięknie, ale patrząc na Twoje cudowne zdjęcia - jeszcze bardziej się w tym utwierdzam i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, że to miejsce Ci się nie nudzi :). Jest wyjątkowo malownicze. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Widzę, że w podobnym czasie miałyśmy przerwę w blogowaniu...Powiem Ci, że taki odpoczynek naprawdę dobrze robi...Ja sobie zdałam sprawę, jak bardzo to lubię i jak mi tego mojego pisania brakowało. Twój blog to Twoje miejsce i niech będzie tutaj "po Twojemu". Sama sobie wyznaczasz i standardy, i tematy, i tego się trzymaj. Niech będzie tak jak jest :). Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Mo. Doszłam do podobnych wniosków. Nie ma sensu porównywać się z innymi; dopóki coś sprawia nam przyjemność, to należy się tym cieszyć, bawić i robić po swojemu. Pozdrawiam Cię również :)

      Usuń
  6. Jakiś czas temu przeczytałam w komentarzach na którymś z blogów, że jedna z osób zaręczyła się przy tym kościółku z pierwszego zdjęcia. I nawet brała tam ślub.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! My niestety nie byliśmy w środku, ale położenie kościółka jest niesamowicie urokliwe.

      Usuń
    2. Ten kościółek to dawna... łazienka, posadowiona nad rzeczką dla wygody, po iluś tam latach dorobił się legendy.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...