Ojców



No cóż, jak widać, blog jednak nie przestał istnieć... na razie.



W tych pięknych okolicznościach przyrody, które widać na zdjęciach... w pierwszych słowach - dzięki wszystkim, którzy pomogli mi odnaleźć motywację do dalszego pisania. You know who you are :).



Tak sobie jednak pomyślałam, może nie jest to blog profesjonalny, może nawet miejscami nie jest zbyt mądry, ale jest mój. Specyficzny, jedyny taki. I lubię do niego wracać.



Nawet najbardziej porąbane wpisy przypominają mi o wiele więcej, niż tylko miejsca, w których byłam. To także ludzie, moje emocje, nasze wspólne doświadczenia... To dla nich powstał ten blog. Tym bardziej mi miło, że jest więcej osób, które tu zaglądają, czytają i komentują.



Że blog nie jest spójny? Trudno, życie składa się z faz, które mają tylko jeden wspólny mianownik - każda z nich kiedyś mija. Czasami mi się chce bardziej, czasami wcale. Czasami się ogarniam, ale nieraz tylko głupoty mi w głowie. Głupoty też są po coś.



Zresztą wiosna blisko, a nawet mam wrażenie że już przyszła - połowa lutego, idealny moment na nadejście wiosny. Sezon wycieczkowy, który zwykle zaczynaliśmy nie wcześniej, jak w kwietniu... rozpoczął się... nie no, właściwie to się nie skończył nawet.



Więc jak tu nie pisać bloga? Przecież w życiu chodzi o to, by przeżywać więcej i bardziej, a nie mniej i wcale... Ryzyko jest jedynie takie, że od teraz będzie jeszcze mniej profesjonalnie, a bardziej słowotwórczo, dwuznacznie i kapryśnie.



Wypadałoby teraz wtrącić choćby słówko o Ojcowie, bo to on patronuje temu wpisowi, jak widać... Tylko że: pisać że piękny, będzie truizmem, bo to widać na zdjęciach. Pisać, co tam robiliśmy i dlaczego niektórzy z nas mieli rano malutkiego kaca - od tego mam prywatny pamiętnik. Podawać powierzchnię i liczbę ludności - no proooszę Was ;).



Cudowne miejsce na piesze wędrówki, na rowerowe wyprawy, na romantyczny weekend i na totalny reset. O, to mogę napisać o Ojcowie. I zachęcić, żebyście odkryli to miejsce na własną rękę, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście ;).


My przemierzyliśmy Ojców wzdłuż i wzdłuż na bajkach. Rowerach, znaczy.
Meee, he he.





14 komentarzy:

  1. Wielkie dzięki, że blog istnieje nadal. Nie można ukrywać czegoś co jest piękne.
    Wyjątkowe, wprost bajkowe są wszystkie Twoje zdjęcia, ale to z Pięciopalcówką zwaną Białą Ręką lub Rękawicą skradło moje serce. Wiele razy byłam w Parku Ojcowskim ale niedane mi trafić na tak piękną pogodę jaką Wy mieliście.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pogoda to chyba w nagrodę za deszczową i zimną sobotę :).
      Dziękuję za miłe słowa.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. No i dobrze, że jesteś z nami. Wiem, że to była podpucha, nie jest łatwo rezygnować z czegoś, co jednak sprawia satysfakcję.
    A że miejsce znane, nieważne. Ważne, że ładnie pokazane.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK, nazwijmy to podpuchą... ;).
      Ważne, że póki co wena wróciła ze zdwojoną siłą, więc skorzystam z chwili nieuwagi i jeszcze kilka postów zamieszczę.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. I Mad wróciła z krainy szalonych pomysłów (likwidacja bloga) do świata szalonych ludzi gdzie życie ma smak koljowego złomowiska, zapach starych koszar ale za to jest nie do pomylenia z żadnym innym życiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksywka zobowiązuje ;).

      Usuń
    2. No to ja muszę moją zmienić...
      makrofotografią nie zajmuję się już od lat (odkąd firma wybrała outsoucing, a ja musiałem zdać sprzęt) i teraz to "makro" myli...

      Usuń
  4. o mój ukochany Ojców! Jestem tutaj kilka, jeśli nie kilkanaście razy w roku.
    Pieszo, rowerem, samochodem. Wszystko jedno w jaki sposób. Mieszkam blisko, więc nie jest to dla mnie większym problemem. Wiedziałam, że jest tutaj pięknie, ale patrząc na Twoje cudowne zdjęcia - jeszcze bardziej się w tym utwierdzam i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, że to miejsce Ci się nie nudzi :). Jest wyjątkowo malownicze. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Widzę, że w podobnym czasie miałyśmy przerwę w blogowaniu...Powiem Ci, że taki odpoczynek naprawdę dobrze robi...Ja sobie zdałam sprawę, jak bardzo to lubię i jak mi tego mojego pisania brakowało. Twój blog to Twoje miejsce i niech będzie tutaj "po Twojemu". Sama sobie wyznaczasz i standardy, i tematy, i tego się trzymaj. Niech będzie tak jak jest :). Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Mo. Doszłam do podobnych wniosków. Nie ma sensu porównywać się z innymi; dopóki coś sprawia nam przyjemność, to należy się tym cieszyć, bawić i robić po swojemu. Pozdrawiam Cię również :)

      Usuń
  6. Jakiś czas temu przeczytałam w komentarzach na którymś z blogów, że jedna z osób zaręczyła się przy tym kościółku z pierwszego zdjęcia. I nawet brała tam ślub.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! My niestety nie byliśmy w środku, ale położenie kościółka jest niesamowicie urokliwe.

      Usuń
    2. Ten kościółek to dawna... łazienka, posadowiona nad rzeczką dla wygody, po iluś tam latach dorobił się legendy.

      Usuń