19.02.2016

Jura 28.09.2015. Orle Gniazda

Romantycznie...

Nie byłam przekonana, czy brać się za ten post. Bo tytuł taki szumny, że ho ho, a ja do pokazania mam tym razem niewiele. Ale ta wyprawa była tak urocza, że nie mogę się powstrzymać :).
Tak, byliśmy na Szlaku Orlich Gniazd. Zwiedzać zamki. Oto nasze sukcesy:



1. Ogrodzieniec. Tutaj zaniedbaliśmy kompletnie robienie zdjęć, gdyż uznaliśmy, że mamy ich już dosyć dużo z poprzedniej wizyty. I jest w tym trochę prawdy. Byliśmy tam co prawda tak dawno, że zdjęcia są w sepii, ale z całą odpowiedzialnością zachęcam do kliknięcia w link archiwalny. Dzięki temu zdrowemu podejściu mogliśmy po prostu beztrosko zwiedzić to piękne zamczysko. Stwierdziliśmy przy okazji, że trasa dla zwiedzających mile się rozrasta i zagarnia nowe obszary wewnątrz murów. To doskonale, bo Ogrodzieniec ma wyjątkowy potencjał w tym zakresie. To jeden z zamków, do których chętnie się wraca. No i tym razem udało nam się obejrzeć ekspozycję średniowiecznych narzędzi tortur. Ludzka fantazja na polu zadawania sobie bólu jednak nie ma granic...



2. Mirów. Obecnie można go podziwiać niestety tylko z zewnątrz, ale i tak ta namiastka zwiedzania przyniosła mi nieoczekiwaną korzyść. Otóż byłam lata temu na wycieczce szkolnej. Na Jurze. I cóż się okazało? Że Mirów był w programie zwiedzania. Tylko że mój mózg obrazki z tego i jeszcze kilku innych zamków połączył sobie w kolaże i fotomontaże i przechowywał w zbiorczym folderze pod nazwą "Ogrodzieniec".. To wyjaśnia, dlaczego pewnych wspomnień nie mogłam odszukać na prawdziwym Ogrodzieńcu. Ano, na przykład dlatego, że pochodzą skądinąd :).



3. Bobolice. Tak, tu też już kiedyś byłam. Poznałam po skałkach na podzamczu. Samego zamku nie poznałam, gdyż miejsce dawnej malowniczej ruiny zajęła kontrowersyjna, ale za to ładna rekonstrukcja. Czy mnie się ona podoba? Możecie się jedynie domyślać. Na pewno jej plusem jest to, że w zestawieniu np. z Mirowem daje pojęcie, jak taki zamek mógł się prezentować w czasach świetności. No i można zwiedzać jego wnętrze, ale my przybyliśmy right in time, żeby zobaczyć, jak zamykają się wrota.



4. Olsztyn. Tu dla odmiany dotarliśmy tuż po zachodzie słońca. Czy tu też byłam wcześniej - nie wiem. Ale na pewno byłam później, i też po zachodzie :). Jednak nie powiem, żeby to był jakiś minus, bo zamek jest po zmroku cudnie oświetlony, a jeśli do tego mamy latareczki, to zwiedzić go można całkiem przyjemnie nawet nocą. Właściwie z samego zamku zostało niewiele, ale widoki ze wzgórza i bardzo przyjemne, nieduże skałki usiane na jego terenie znacząco podnoszą atrakcyjność tego miejsca. Tego dnia akurat mogliśmy też w tle murów podziwiać Księżyc w superpełni, która nad ranem zamieniła się w całkowite zaćmienie... Magia absolutna. 

Jeszcze bardziej romantycznie...

Jura jest blisko. Któregoś dnia przywiozę stamtąd obszerniejszą dokumentację szlaku. Więcej zdjęć. I nawet wrzucę mapki.
Tymczasem.

19 komentarzy:

  1. A jak fajnie tam nocować w namiocie, albo w jaskinii...z drużyną...
    Szlak Orlich Gniazd to szumna nazwa, choć trafna, pochodzi jeszcze z XIXwieku a wtedy taka moda w całej Europie była by byle kamień nazywać "die Odin Altar" czy jakoś tak bo mój nordycki jest marny. ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nocować w jaskini... Tego jeszcze nie było. Dzięki za pomysł ;).
      Nazwa dla szlaku jak najbardziej trafna, gorzej z moim wpisem, bo realizacja w naszym wykonaniu była doprawdy amatorska. No ale Orle Gniazda nie były głównym celem wycieczki, więc czujemy się usprawiedliwieni ;).

      Usuń
  2. Mam ogromny sentyment do Orlich Gniazd. Nawet jedno zdjęcie oglądałabym z radością.
    Olsztyn o zachodzie słońca, zjawiskowe zdjęcie.
    Miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie odkrywam je na nowo. I czuję niedosyt... trzeba będzie wrócić!
      Dziękuję, miłego zbliżającego się weekendu :)

      Usuń
  3. Dawno, dawno temu po szlaku Orlich Gniazd przemieszczałem się rowerem. Noclegi w namiocie pod samymi zamkami wspominam do dzisiaj. Nie za bardzo podoba mi się rekonstrukcja wielu z tych zamków, dawniej było bardziej klimatycznie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię, kiedy dobre przerabia się na "lepsze". A wyprawa z rowerem na Jurę - to nasz plan od zeszłego roku, mam nadzieję, że w tym się uda go zrealizować :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Uwielbiam Szlak Orlich Gniazd. A do Olsztyna mam całkiem niedaleko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No my właściwie też - półtorej godziny to nie jest wielka podróż ;)

      Usuń
  5. Ja też uważam, że byłam na Szlaku Orlich Gniazd a byłam tylko w Ogrodzieńcu :). A pomysł z wyprawą rowerową na Szlak jest rewelacyjny i trzymam kciuki żeby się udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogrodzieniec według mnie i tak jest najciekawszy, więc możesz mówić, że byłaś na Szlaku Orlich Gniazd ;).
      Dzięki za kciuki!
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. "odbudowa" Bobolic jest kontorwersyjna i wzbudziła różne jęki oraz zawodzenia doktrynerów.
    gdy je jednak zobaczyłem, uznałem, że im się to należało. zamków w ruinie u nas pod dostatkiem.
    rekonstrukcje stanu średniowiecznego na ogół można zobaczyć tylko w publikacjach badaczy architektury.
    a na takim Zachodzie mają pełno sprawnych zamków...

    pozdrawiam i życzę dalszych prac na niwie blogotwórczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, dlatego tym razem moją osobistą opinię zachowałam dla siebie. Bobolicom się należało, a my mało mamy zrekonstruowanych zamków. Wiadomo, że to nigdy nie będzie to samo, co oryginał, ale cóż zrobić, gdy zachowały się nam same ruiny...

      Dzięki, pozdrawiam również!

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Może czas to nadrobić ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Proszę napisz że ta dziewczyna z Piechcina to nie Ty!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubiłem tę ruinę w Bobolicach, była chyba najbardziej malownicza na całej Jurze. Szkoda, że nie przebudowali Mirowa, do którego nigdy nie miałem sentymentu. Teraz na rowery Jura jest bardziej dostępna. Za pieniądze UE wybudowano sporo asfaltowych szlaków - widziałem takie w pobliżu Żarek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze jeden powód, żeby tam pojechać. Swoją drogą jakie to miłe, że infrastruktura rowerowa w Polsce tak zgrabnie się ostatnio rozwija.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...