Skansen - nieskansen kolejowy



Najpierw powoli, przez nasyp i wąwóz
ruszyła drużyna odnaleźć parąwóz.

Legenda głosiła, że skansen gdzieś blisko,
więc chodźmy my, chodźmy, tam jest cmentarzysko.




A gdzie to? A po co? A wolno? Kto wie!
Idziemy, nie tędy, tamtędy, tu nie!

Szukamy, szuramy, szperamy, szmeramy:
to tu? To nie tu to, a tam? Tak, to tam...



Gładko nam poszło, idziemy z dwóch stron,
jak gdyby to były zabytki, nie złom.

A skądże to, jakże to, czemu ta rdza?
A po co to, skąd to tu, kto o to dba?




Że gnije, się sypie, wygląda jak trup -
upadły dyktator, żelaznych król dróg...

Uśpiony, upiorny, upadły, niezdolny...
Tu trup, a tam ghul, a tam duch, a tu zombi...






No jakby pokrótce spisałam te dzieje,
że Tuwim wybaczy, mam szczerą nadzieję.


8 komentarzy:

  1. WOW!!! Ale gratka!
    Wierszyk fajny
    lecz stan maszyn to zagadka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i mamy następną zwrotkę... :)

      Usuń
  2. Ja odebrałam ten skansen jako składowisko złomu.
    Szkoda, że nikt o te parowozy nie zadbał.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odebrałaś to bardzo poprawnie. No właśnie, szkoda...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Wierszyk zgrabny, sesja również. A gdzież to Cię tory tym razem zaprowadziły ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią bym tam się wybrała! Lubię takie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam i polecam :) Teraz musi tam być pięknie...

      Usuń