16.08.2016

Wro 2.05.2016. Wro



Trzeba być nie lada geniuszem, by na planowaną i wyczekiwaną od kilku lat wycieczkę do Wrocławia nie wziąć karty pamięci do aparatu. Ale prawdziwy geniusz poznaje się po sztuce improwizacji.



Dlatego Kris zrobi kilka zdjęć tabletem, a ja pogawędzę trochę o tym, dlaczego Wrocław jest dla mnie szczególnym miastem i dlaczego, gdybym rozpatrywała kiedykolwiek przeprowadzkę z Łodzi do innego miasta, to tam i tylko tam.



Plan na tę wyprawę był ciutkę inny. Po pierwsze, miała być dokumentacja z Sępolna, dzielnicy, w której spędziłam parę cudownych dziecięcych wakacji. To była zaiste kraina czarów. Ukryte podwóreczka, tajne przejścia, czarodziejskie ogrody. I niekończące się mieszkania z miliardem pokoi, z których część była zakazana, ale za to w innych stało pianino. Na nim mogłam bębnić całe dnie, dochodząc klawisz po klawiszu, jak zagrać znane melodie. Największy sukces to zagrana ze słuchu "Oka", perełka wśród "Kotków napłotków" i innych dziecięcych szlagierów. Z wrażenia aż wujo przybiegł ze skrzypcami, by zagrać wspólnie tę melodię.



Drugie, co pamiętam, to morze zieleni. Niekończące się spacery na bosaka z Sępolna na pobliskie osiedla, do parków, na cmentarz; okraszone opowieściami o wszystkim, co wokół. A jak dorośli nie mieli czasu, to zabawy ze starszakami w podchody albo inne gry terenowe.  I pobieranie pierwszych nauk o przewadze Michaela Jacksona nad Davidem Bowie i odwrotnie. A jak starszaki też nie miały czasu, to jazda na ich rowerze po alejce wzdłuż Dembowskiego, i jakoś nikt z dorosłych się nie obawiał, że zginę tragicznie, gdy tylko oddalę się od nich bardziej niż na 10 metrów...



Nie wspominając totalnie magicznego, przełomowego w moim życiu dnia, kiedy płynęłam statkiem po Odrze. Wtedy zmieniło się wszystko. Ale to zbyt osobiste na blog.



Taki mały rozdźwięk czuję pomiędzy dokumentacją z wyjazdu w 2016 a opisem... Zero Sępolna na zdjęciach, zero wysp odrzańskich w opisie.




Dlatego właśnie wpis nosi tytuł Wro.
Bo taki połowiczny. Impresjonistyczny.


Na Wrocław jeszcze nie pora. Pewnego dnia pojadę tam, zrobię zdjęcia ze szczytu Kilimandżaro na Panoramę Racławicką, odkryję zapomniane zakamarki Sępolna, odszukam miłorząb, który wydał mi się ~dzieści lat temu magicznym drzewem wszechświata i nie, wcale nie będę ganiać po Starym Mieście, poszukując krasnali.



I wtedy też napiszę o tym, że Wrocław to wcale nie Breslau, a prastary gród słowiański ;).



7 komentarzy:

  1. Mało pocieszające, ale nie jesteś osamotniona w roztrzepaniu... Ja ostatnio nie zabrałam karty pamięci na zaplanowany wyjazd do Gdańska;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej te miasta domagają się, by do nich wrócić :)

      Usuń
  2. Wrocław to magiczne miejsce,zgodzimy się. Takźe ludzie których tu przesiedlenia że Lwowa i okolic, nadali mu dodatkowej barwy, wyrazistości... faktycznie, będąc tam nie czuję się "oddechu Allemana" na karku, jak w wielu innych miejscach. Z drugiej strony... Berlin to także prastare słowiańskie miejsce ;)

    Ps brawa dla tabletu, mój robi takie siano, że nawet nie próbuję go wykorzystywać do robienia zdjęć, to przenośna baza danych bo wszystkiego spamiętać nie jestem w stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie z Wrocławia, mam wrażenie, są najbardziej europejscy, światowi nawet, jakich można spotkać w Polsce. Może właśnie dlatego, że światowość i zewsządbycie mają we krwi.
      O Berlinie, mam nadzieję, też jeszcze napiszę kiedyś.
      A tablet, no tak, nawet dał radę.
      Pozdrow :)

      Usuń
  3. Berlin to takie dziwne miejsce, są w nim rezerwaty dla turystów, ale już pośród mieszczańskich kamieniczek nie są mile widziani, w zeszłym roku sami się o tym przekonaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Karty pamięci co najmniej dwie sztuki nosze w torebce, bo notorycznie zapominam ich wyciągnąć z laptopa, tylko zabieram aparat i w drogę. Teraz to nie problem kupić kartę pamięci w sklepie w pamiątkami czy podejść do centrum handlowego.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to mam wrażenie, ze we Wrocławiu zawsze wychodzą idealne zdjecia :) U Ciebie, u innych i u mnie, hahah ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...